nosz qrwa czyli moje entree

Zmarszczki. Talia osy. Wygląd. Starzenie. Porównania. Osiągnięcia. Przechwałki. 
Nie ma się czego bać na zapas.
Trzeba mieć spokojne, dyskretne wejście. Takie normalne. Drzwiami. spokojnie. Bez bandy świadków. Bez pomocy.

bo jak się ma takie entree jak ja...... to wszystko przestaje mieć znaczenie.
Dla wyjaśnienia powiem, że nie byłam spóźniona. Nie byłam wystraszona, nawet się cieszyłam.
A że nie piję ostatnio to pojechałam autem.

W sumie to kilkaset metrów dalej, ale potem mieliśmy ewakuować się ze szkoły do lokalu.

Dojechałam, aut było sporo i jakoś tak niestandardowo zaparkowanych więc chciałam zjechać na boczny parking.
Chyba wzięłam zły namiar bo jak zaje.... łam w krawężnik to huk słyszeli w całym powiecie.
Mało tego, z przodu krawężnik był niski, ale z drugiej strony coś pogłębiali i ja kołem z tego spadłam, zawieszając się niejako na podłóżnicy.

Wszyscy. Ale to wszyscy wylecieli sprawdzić:
1. czy to nie w ich samochód
2. w czyj samochód
3. co to za sierota - patrz: mła

No i zamiast pójść do ław szkolnych rozpoczęła się akcja reanimacja. Panowie pościągali marynary ( z reguły akcja: precz z etykietą - marynary won, zaczyna się o po kilku głębszych), ale pomogli. 
Pocieszyli że nic wielkiego.
Skomentowali że zawsze ktoś coś musi odpieprzyć (oraz czemu to zawsze Ty). I jak potem spytali co robię zawodowo i jak usłyszeli że jeżdżę po kraju = to trzeba było słyszeć ten ryk.......

Niestety, jak po tym wszystkim spróbowałam ruszyć to okazało się, że nie mogę przesunąć fotela kierowcy.
Pozostawiłam więc samochód i poszłam piechotą (w upal, w stilonowych rajstopach, najwyższych szpilkach, tej tutu i w pełnym makijażu oraz zakręconym w fale włosiem na głowie ( i niebieskich paznokciach).

Na imprezie (cudnej poniekąd - rydwan czasu walnął nas z geometrycznym postępem -  a to już ponad dwa dziesięciolecia od matury) gdzieś w tyle głowy czaiła mi się myśl, że zaraz zacznie się akcja zgłaszania szkody... kto zgłaszał ten wie...
Nawet w chwili stresu zapytałam mżonka - czy nie powinnam była zadzwonić na policję (dla potrzeb AC) to przywrócił mi jasność myślenia pytaniem: a kogo mieli by przesłuchać? Krawężnik?

I nawet na to wszystko się nie napiłam. I zgubiłam klucze do domu. System jedno kluczowy w dwóch zamkach -świeży nabytek.

Szkodę zgłosiłam, odpokutowałam, odwstydziłam za wszystkie czasy, umówiłam do salonu, załatwiłam auto zastępcze i pociechę ze strony szefowej.

Nawet znalazłam dwumetrowego kierowcę w rodzinie, który jest tak kochany, że zgodził się odprowadzić to auto na serwis (ja przez to zblokowanie ze swoim niecnym wzrostem nie sięgałam pedałów).

I wtedy na spokojnie zaczęłam szukać tych kluczy. Bo priorytety trzeba poustawiać.
I znalazłam.
Wbite pod szyną przesuwającą fotel kierowcy po stronie skrzyni biegów.

Auto sprawne.
Jutro muszę to wszystko powiedzieć kilkunastu osobom zaaferowanym naprawą, pozwoleniami.....
Śmiechem mnie zabiją. 

Od dziś mówcie mi więc Jones.
Bridget Jones







ecoistka 19.06.2015, 21:58

Savorjeżdzę i do Gdańska :) dam znać jak będę jechać :)
Volver - żebyś Ty widziałam ile zdjęć mi zrobili jak leżałam w kiecce pod tym autem

volver 19.06.2015, 10:19

i właśnie tak zostaje się gwiazdą imprezy! Teraz te co wydały milijony na botoksy i wypociły kilogramy na talię osy gryzą pazury, gdyż wszystko na marne bo i tak tylko Ty byłaś w centrum uwagi ;)

savor 16.06.2015, 10:59

jeżdże po polsce. to przyjedz do gdańska. joł!

i na każdej imrezie, ktoś musi cos odpowierdolić. na Twoich odpierdalasz Ty, na moich ja!
siostro odpierdalaczko! ;]